gotowe na (prawie) wszystko gotowe na (prawie) wszystko
Odtwarzanie przeszłości to skomplikowana sprawa… Większość wspomnień to pamiątki szczęśliwszych czasów…Na tej stronce bawimy się wspomnieniami, przyłączcie się do nas. Zapraszamy! Odtwarzanie przeszłości to skomplikowana sprawa… Większość wspomnień to pamiątki szczęśliwszych czasów…Na tej stronce bawimy się wspomnieniami, przyłączcie się do nas. Zapraszamy!

Kalendarz

grudzień 2017
P W Ś C P S N
« lutego    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Kategorie:

Archiwum:



Dobrze dosolone

20/03/2009
Opublikowane jako: Za murami LO — Iz @ 09:29

Robiłam dzisiaj rano kanapki Daw do szkoły.
Z twarogiem.
I tak mi się jakoś przypomniało:-)
W szkolnych czasach, kiedy to o jogurtach mogło się pomarzyc, a o serku Danio nikt nie słyszał, jedyną metodą na głoda był “gryz”od koleżanki.
Z tej metody korzystało się wyjątkowo często bez obawy o zarażenie strasznymi meningokokami, czy innymi  równie paskudnymi “kokami”. A i przecież od zawsze wiadomo, że cudze smakuje lepiej.

A teraz zagadka.
Dziewczyny pamiętacie może, która z nas miała najpyszniejsze (piątkowe zazwyczaj) kanapki z białym serem?

Czekam z niecierpliwością na Wasze odpowiedzi:-).


18-stki

01/06/2008
Opublikowane jako: Pełną piersią!, Za murami LO — Iz @ 06:57

Osiemnaste urodziny obchodzone w szkole, w klasie - to było wydarzenie. Nie tylko dlatego, że któryś z naszych kolegów przekroczył ten magiczny, wymarzony próg dorosłości. Tak naprawdę przecież nic się dla nas nie zmienił. Ani z wyglądu zewnętrznego, ani z charakteru. Jedynie mógł kupować papierosy, piwo i chodzić do kina na filmy dozwolone od lat 18-stu, na które i tak chodził już w wieku 15-lat jeśli był dobrze wyrośnięty. (Ja w wieku 23 musiałam okazywać legitymację;-/). Cała reszta (czyt. klasa) cieszyła się, bowiem w Tym dniu mogła zrzucić granatowe mundurki i nie narażając się na obniżenie oceny z zachowania, ubrać tak jak chciała, na wesoło, kolorowo a przede wszystkim pomysłowo… Nie obchodziło nas, że poprzedniego dnia sztab kobiet z naszych rodzin był zaangażowany w pieczenie ciasta – trzeba było przynieść odpowiednią ilość bowiem… każdy profesor był częstowany… zazwyczaj ten, który nas uczył, ale zdarzało się trafiać i do innych (często błagali o to koledzy z innych klas)…
W szkole tym dniu marzenie Solenizant miał jedno- NIE ODPYTYWAĆ JEGO KOLEGÓW I KOLEŻANEK.. A profesorowie trzymali fason, a nas zaś specjalnie nie interesowało, czy z dobrej woli, czy tez dlatego, że tak wypadało – spełniali te marzenia. Na przerwach siadaliśmy całą bandą na schodach (najlepiej się siedziało pod pracownią ZPT) z ciachami w rękach i śpiewaliśmy…
Pamiętacie jak fajnie było?


Babia Góra cd

19/05/2008
Opublikowane jako: Za murami LO — Ka @ 21:36

W ogóle nie pamiętam tej historii z dokumentami. Ale pamiętam, że nad ranem lało i miałam głęboką nadzieję, że An się zniechęci i będzie można pospać. Ale nie:(. I lać przestało i my się zwlekłyśmy. Ale warto było, naprawdę. Najpiekniejszy poranek w górach, jaki widziałam. Mgła, a zaraz potem ostre słońce i niesamowite widoki.


Niech się święci c.d.

07/05/2008
Opublikowane jako: Dzisiaj, Za murami LO — An @ 20:47

Piękne okoliczności przyrody nie sprzyjają pisaniu. Nadmiar tlenu sprawia (ciągle coś sadzę i plewię), że o 21.00 najchętniej poszłabym spać. I jeszcze ta komunia…. same rozumiecie.
A jeśli chodzi o pochody pierwszomajowe to pamiętam tylko incydent z D. który odmowił wzięcia udziału w tej niesamowicie porywającej uroczystości. Nie stawił się w ten świąteczny dzień przed szkołą i ….. zostało mu za to obniżone zachowanie. A święto pracy święciliśmy stojąc na płycie rynku, gdzie w strugach deszczu słuchaliśmy jakiegoś durnego przemówienia, nie jednego zresztą. MASAKRA.

P.S. Ja mam komunię, a Wy NIE. Więc do roboty!


Studniówka cd.

29/04/2008
Opublikowane jako: Za murami LO — Iw @ 15:24

Sorki Dziewczyny, ale jakoś ostatnio mi się pisanie zupełnie nie klei, natchnienie nie przychodzi, pamięć szwankuje.

Studniówkę pamiętam, tak, ze zdjęć. O kreacji mogłabym więcej napisać. Co prawda wiem z kim byłam, mało piłam, trochę tańczyłam. Szatnię pamiętam też, przy obrażonym Wi siedziała Iz, głowa spuszczona i chmurne czoło. Reszta czarna dziura. A z wychowawczynią i listą osób towarzyszących to było tak: na głos - wyssany z palca - Józef Pająk z Wieprzca, a po cichu - a co cię to obchodzi. Prawdopodobnie już wtedy wiedziałam z kim pójdę (to chyba też była nasza zmowa, dobre serce miałam i An przysługę chciałam zrobić, ale jak widać na niewiele się zdało).


Następne »