gotowe na (prawie) wszystko gotowe na (prawie) wszystko
Odtwarzanie przeszłości to skomplikowana sprawa… Większość wspomnień to pamiątki szczęśliwszych czasów…Na tej stronce bawimy się wspomnieniami, przyłączcie się do nas. Zapraszamy! Odtwarzanie przeszłości to skomplikowana sprawa… Większość wspomnień to pamiątki szczęśliwszych czasów…Na tej stronce bawimy się wspomnieniami, przyłączcie się do nas. Zapraszamy!

Kalendarz

marzec 2008
P W Ś C P S N
« lutego   kwietnia »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  

Kategorie:

Archiwum:



p.s. A jednak się przydało

31/03/2008
Opublikowane jako: Dzisiaj — An @ 22:05

O gołębiach nie pogadam, bo ja teraz mam sarny, które zjadają mi wszystko co posadzę. Mają cholera jasna cały las pod nosem, ale nie, one wolą nasze brzózki i moją ledwo żywą wierzbę płaczącą.

A co do Mumi, moja córka rośnie….. A jej pomysły już dawno mnie przerosły.

Aż się boję co będzie dalej.


A jednak się przydało

Opublikowane jako: Za murami LO — Iz @ 21:48

Lekcje przysposobienia obronnego vel PO należały do jednych z nudniejszych. Nasze zdanie było takie, że niezłym idiotą był ten, kto zdecydował się wprowadzić ten przedmiot w program nauczania uduchowionych humanistów. Wyjątkiem były lekcje z musztry. Dla nas, harcerek obroty w lewo w prawo, przez lewe ramię, tworzenie dwójek itp… były frajdą. No i jeszcze pierwsza pomoc…Każda przecież marzyła kiedyś by być Marusią czy Lidką z Czterech Pancernych. Oddychanie usta usta wywołujące śmieszki i komentarze płci brzydkiej nie wzbudzało w nas tyle emocji, co bandażowanie. Taaak. Jodełka czy choinka opinające przedramię, czy kostkę, turban na głowę, wychodziły nam idealnie… gorzej było z bandażowaniem barku. Pamiętam, jak wracałyśmy z An spod tablicy zniesmaczone czwórką. Trudno było idealnie owinąć bark koleżanki, okutanej w mundurek i szeroki lejbowaty sweter… Zawsze gdzieś między pasmami bandaża się luka zrobiła, którą dostrzegło wprawne oko pana od PO. Pogodziłyśmy się z niedobrą dobrą oceną i zapomniałyśmy o całej sytuacji.
Ale kiedyś po latach, będąc z wizytą w Su przypadkiem spotkałam An. Biegała od apteki do apteki w poszukiwaniu odpowiedniego bandaża… Jej córeczka zażyczyła sobie być MUMIĄ na balu…Nie powiem, bardzo oryginalne upodobania jak na czteroletnią dziewczynkę…
An, jak Ci poszło tym razem?


Opublikowane jako: Podaj dalej;-) — Iz @ 21:47

48.jpg

Jeżeli sądzisz, że obrazek może wywołać uśmiech na czyjejś twarzy…
Prześlij go dalej.
Radość się mnoży, gdy się ją dzieli.

;-)


p.s. Gołębie - jak się pozbyć

Opublikowane jako: Dzisiaj — Iz @ 21:25

Rozumiem Ka, żeś się zdenerwowała… nie wiem jak u Ciebie, ale tutejsze gołębie są wredne, upierdliwe, zmutowane. Kiedyś zostawiłam otwarty balkon. Imprezę se szare gnidy zrobiły w moim mieszkanku. Po powrocie do domu zastałam z parapetów kwiatki pozwalane, firanki osrane, panele również i wielkie gie… na łóżku Daw… Znasz mnie… wkurzyłam się nie na żarty. Ciśnienie to chyba wtedy 300 na 200 miałam. Wybiegłam wściekła na balkon, i gdy zobaczyłam bezczelnie uśmiechnięty (dosłownie) dziób tego obrzydliwego ptaszyska wystający z mojej przewróconej donicy… przymierzyłam się jak Boniek przed wykonaniem rzutu karnego… Barierka zadrżała, krew się polała… a ja qrde, przez dwa tygodnie musiałam do pracy w sandałach chodzić.


Gołębie - jak się pozbyć

Opublikowane jako: Dzisiaj — Ka @ 18:50

Z całego serca bym Ci Iz pomogła. I sobie też, i pewnie wielu innym ludziom. Ale gołębi pozbyć się nie da. Walczę z sobą, żeby nie pisać dalej, bo mogę w nieskończoność. Jak ludzie mogą sobie te latające szczury stawiać na torcie weselnym? Żeby wiedzieli, ile choróbska w tych wstrętnych czerwonych łapkach się kryje, to by tego błędu nie popełniali. Kończę, bo się zdenerwowałam.


Następne »