gotowe na (prawie) wszystko gotowe na (prawie) wszystko
Odtwarzanie przeszłości to skomplikowana sprawa… Większość wspomnień to pamiątki szczęśliwszych czasów…Na tej stronce bawimy się wspomnieniami, przyłączcie się do nas. Zapraszamy! Odtwarzanie przeszłości to skomplikowana sprawa… Większość wspomnień to pamiątki szczęśliwszych czasów…Na tej stronce bawimy się wspomnieniami, przyłączcie się do nas. Zapraszamy!

Kalendarz

maj 2008
P W Ś C P S N
« kwietnia   czerwca »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Kategorie:

Archiwum:



Takie tam…

31/05/2008
Opublikowane jako: Dzisiaj — Iz @ 06:56

Właśnie siedzę sobie z kawą na balkoniku mojego maleńkiego eM (zupełnie małe nie jest. Zegar ma gdzie chodzić)wśród moich ulubionych iglaków, które dostałam na Dzień Mamy w zeszłym roku…patrzę na zielone pola i małe domki w oddali (jeśli dobrze się skoncentrować nie widzi się wieżowców dokoła). Spod parapetu mojego okna wylatują raz po raz wesołe jerzyki, które już od 4 lat są naszymi lokatorami… w pokoiku za ścianą śpi mój prawie nastoletni syn (czasem daje popalić , ale jest najbardziej opiekuńczym synem jakiego znam). Pralka po cichutku wykonuje robotę, którą jej zadałam przed kilkunastoma minutami…
Zapowiada się piękny, upalny dzień…kolejny w moim życiu pełnym bolesnych zakrętów i nieoczekiwanych zwrotów akcji… czasami nudnym… (ocho, sąsiad z szóstego się obudził właśnie… wyszedł na balkon zapalić pierwszego papierosa - fujjj…).

Lubię jeśli nuda jest Moja… mogę wysłać ją na wakacje, kiedy tylko chcę… gorzej, gdy wtrąca się do tego życie… do dzisiaj na dźwięk stacjonarnego telefonu kolana mi się uginają, serce zaczyna bić jak szalone, ogarnia mnie przerażenie i strach, boję się podnieść słuchawkę… boję się tego co usłyszę…

Potrafię wywiercić dziurę w ścianie młotowiertarą, przyciąć panele wyrzynarką, wymienić syfon w zlewie, wyczyścić filtr w pralce, zdemontować stare krany i założyć nowe…

Łapię w życiu chwile. Zachwycam się kroplą rosy na liściu, której udało mi się cyknąć zdjęcie…rozmawiam z kwiatami na moim balkonie (czy to syndrom starszej pani?),ale też bywa, że wyję nocą do poduszki …

I choć moje marzenia się nie spełniły - nie jestem nieszczęśliwa…


30/05/2008
Opublikowane jako: Podaj dalej;-) — Iz @ 22:50

20.jpg

Jeżeli sądzisz, że obrazek może wywołać uśmiech na czyjejś twarzy…
Prześlij go dalej.
Radość się mnoży, gdy się ją dzieli
;-)


O mnie

Opublikowane jako: Dzisiaj — An @ 21:51

Miałam dzisiaj makabryczny dzień w pracy. Kontrola z UC, czepiali się jak jasna cholera. Jak już sobie poszli zaglądnęłam na naszego bloga…. i to wszystko co się dzisiaj działo w pracy stało się nieważne. Dzięki.

Moje marzenia się spełniły. Mam dom, prawdziwy. Ka wie… zawsze to mówiłam, że nienawidzę wracać do pustego domu. Wiecie, że nawet teraz jak mam tak zwany wolny wieczór, czyli dzieci nie ma, bo na przykład nocują u babci, to ja się źle czuję, źle mi jest jakoś tak.

Uświadamiam sobie szczęśliwe chwile, przysiadam na słońcu, zamykam oczy i tak trwam …i myślę …jak mi dobrze. Albo przykrywam mojego małego Tomka w nocy, a on się uśmiecha przez sen. Albo przytulam się do mojego męża nad ranem. Albo z kawą, w szlafroku wychodzę rano przed dom zapalić pierwszego papierosa. Oglądałam kiedyś taki film , kobieta spełniona mówi do drugiej “tylko nie mów głośno, że jesteś szczęśliwa żeby Bóg nie usłyszał”.


Poranki

29/05/2008
Opublikowane jako: Małe tęsknoty — Ka @ 21:49

A ja uwielbiam o tej porze roku poranki. Zwłaszcza te słoneczne. Nie ma jeszcze letniego upału i kurzu. Jest bardzo zielono, kwitną kasztany i wszystko jest możliwe. Dzień przecież jeszcze się nie zaczął. Wstawałam ostatnio bardzo wcześnie, koło 5, więc się napatrzyłam na początek dnia i naładowałam na cały dzień.

Nawet jak do LO chodziłam, lubiłam wstawać wiosną i drogę poświęcałam na miłe rozmyslania, a nie na ponure rozpatrywanie, co też mnie czeka. Chociaż, muszę przyznać, że większość czasu na lekcjach spędzałam na marzeniach, gapiąc się przez okno na topole. Głównie marzyłam o tym, że mnie tu (tzn w tym konkretnym wcieleniu w mundurku) nie ma. Co się w końcu spelniło. Obecnego mojego życia nie udało mi się przewidzieć, ale nie narzekam.

Wtedy marzyłam sobie, że będę mieszkała w dużym domu z ogrodem i zajmowała się przerabianiem tego, co urośnie w ogrodzie na rozmaite przetwory. Najlepiej opanowałam wizualizację spiżarni:). Oczywiście dom był zamieszkały przez bardzo dużą ilość ludzi, bliższą i dalszą rodzinę. Źródeł dochodu też nie wymyśliłam, żyliśmy tak sobie wszyscy, od wiosny do lata, sadząc, zbierają i gotując.

Lubię marzyć, ale to trochę ekstremalny sport, czasami wciąga za bardzo i życie gdzieś między palcami ucieka. Ale może puszczę sobie jeszcze raz ten film:)


Gdzieś tam…

Opublikowane jako: Małe tęsknoty — Iz @ 19:48

“Kiedy jest się smutnym, kocha się zachody słońca.”

Zawsze, gdy stoję na plaży i patrzę wprost na zachodzące słońce - wzruszam się… ogarnia mnie wtedy niewytłumaczalna tęsknota i żal… jest tak przecież, że razem z tą ogromną czerwono-pomarańczową kulą chowającą się za horyzontem kończy się nie tylko dzień…ale i pewna cząstka naszego życia…
…tak było i tym razem… kilka dni temu stałam na molo w jednym z nadmorskich kurortów okutana w golf, kurtkę, z kapturem naciągniętym na czoło odważnie patrzyłam w stronę słońca… wiatr (chyba arktyczny) sprawiał, że ledwo co utrzymywałam aparat fotograficzny w skostniałych dłoniach…tak bardzo chciałam zabrać tę chwilę ze sobą… mimo chłodu zachwyconym wzrokiem patrzyłam na linię łączącą płonące niebo z szaro-zielonym wzburzonym morzem… stałam, patrzyłam… i tak bardzo… kochałam….


Następne »