gotowe na (prawie) wszystko gotowe na (prawie) wszystko
Odtwarzanie przeszłości to skomplikowana sprawa… Większość wspomnień to pamiątki szczęśliwszych czasów…Na tej stronce bawimy się wspomnieniami, przyłączcie się do nas. Zapraszamy! Odtwarzanie przeszłości to skomplikowana sprawa… Większość wspomnień to pamiątki szczęśliwszych czasów…Na tej stronce bawimy się wspomnieniami, przyłączcie się do nas. Zapraszamy!

Kalendarz

czerwiec 2008
P W Ś C P S N
« maja   lipca »
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30  

Kategorie:

Archiwum:



Liliowe szczęście

28/06/2008
Opublikowane jako: CzteryMy, Małe tęsknoty — Iz @ 16:09

Kobieta:

Kiedy ma 5 lat: Ogląda się w lustrze i widzi Kopciuszka
Kiedy ma 10 lat: Ogląda się w lustrze i widzi księżniczkę
Kiedy ma 15 lat: Ogląda się w lustrze i widzi obrzydliwą siostrę przyrodnią kopciuszka: “Mamo, przecież tak nie mogę pójść do szkoły!”
Kiedy ma 20 lat: Ogląda się w lustrze i widzi się “za grubą, za chudą, za niską, za wysoką, włosy za bardzo kręcone albo za proste”, ale mimo wszystko wychodzi z domu.
Kiedy ma 30 lat: Ogląda się w lustrze i widzi się “za grubą, za chudą, za niską, za wysoką, włosy za bardzo kręcone albo za proste”, ale uważa, że teraz nie ma czasu, żeby się o to troszczyć i mimo wszystko wychodzi z domu.
Kiedy ma 40 lat: Ogląda się w lustrze i widzi się “za grubą, za chudą, za niską, za wysoką, włosy za bardzo kręcone albo za proste”, ale mówi, ze jest przynajmniej czysta i mimo wszystko wychodzi z domu.
Kiedy ma 50 lat: Ogląda się w lustrze i mówi: “Jestem sobą” i idzie wszędzie.
Kiedy ma 60 lat: Patrzy na siebie i wspomina wszystkich ludzi, którzy już nie mogą na siebie spoglądać w lustrze. Wychodzi z domu i zdobywa świat.
Kiedy ma 70 lat: Patrzy na siebie i widzi mądrość, radość i umiejętności. Wychodzi z domu i cieszy się życiem.
Kiedy ma 80 lat: Nie troszczy się o patrzenie w lustro. Po prostu zakłada liliowy kapelusz i wychodzi z domu, żeby czerpać radość i przyjemność ze świata.

kapelusik.jpg

Może wszystkie powinnyśmy dużo wcześniej założyć taki liliowy kapelusz… (np. już dziś?!:-))
Z całego serca życzę nam pięknych dni i nie zapomnijcie liliowego Kapelusza!

 


p.s.

27/06/2008
Opublikowane jako: Dzisiaj — An @ 21:31

Czego sobie i Wam moje drogie koleżanki życzę.


Szczęście

Opublikowane jako: Dzisiaj, Małe tęsknoty — An @ 21:28

… beztrosko wędrować przed siebie, od schroniska do schroniska. Codziennie inne krajobrazy, inne niebo, inny las. Kanapki robione na pieńku sosny. Ryk w oddali i nasza panika, a potem śmiech niedoopanowania. Guma w uchu, brodaty lekarz, wypadła, radość bo można iść dalej, albo jechać Tirem.
Spojrzenie nieznajomego na ulicy, zaciekawione moją osobą, niespodziewane. Uśmiech w kolejce zamiast zniecierpliwienia. I te chwile, które się jednak zdarzają …. niezapomniane, niesamowite, piękne. Jak długo jeszcze, będzie mi się to zdarzać, pięć lat, dzieścięć, a może jednak do końca życia.


p.s. Zapach rzeki

24/06/2008
Opublikowane jako: Dzisiaj — Iz @ 19:13

Ach, An… doskonale pamiętam ten zapach… Ileż razy stawałam na różnego rodzaju mostkach, by go poczuć. Ostatnio też go doświadczylam… W niedzielę poszłam z Daw właśnie na Jazz… przez wiadukt kolejowy, potem przez most, potem prosto prosto prosto…
Zmieniło się tam wiele. Zorganizowano boisko do siatkówki plażowej, ale powycinano krzaczki, które dawały nam swego czasu upragniony cień… nie było dzieciaków z kolonii, które kiedyś gościły w każdej szkole w naszym miasteczku…
Jak na tak upalną niedzielę, było pusto i cicho. Brakowało mi bardzo tego naszego, dawnego, wakacyjnego, pełnego pisków, śmiechu, krzyków, nawoływań - gwaru…

A boso, to ostatnio zdarzyło mi się iść ze dwa razy. Z pracy. Akurat brakło mi mentosów;-)


Zapach rzeki

23/06/2008
Opublikowane jako: Małe tęsknoty, Pełną piersią! — An @ 21:49

Tak, poszalałam do siódmej rano…. Ale nie o tym, nie o tym

W pracy mamy parking nad rzeką. Niedawno, umęczona upałem, po nudnych 8 godzinach pracy podążałam do mojego rozgarznego do granic możliwości samochodu. I poczułam go, zapach rzeki.
Pamiętacie nasze wakacje nad Stryszawką? Nad tzw. Jazem. Coś do picia, jedzenia, słońce, spędzałyśmy tam całe dnie prawie. A jakie były atrakcje! Podtapianie przez kolegów należało do głównych. Iz najlepiej skakała na główkę, ja się tego nigdy nie nauczyłam, ale umiałam zrobić fikołka pod wodą.
Rzeka w lecie pachnie niesamowicie…
Pamiętam jedno takie popołudnie, które skończyło się burzą i straszną ulewą. A my ściągnęłyśmy buty i śmiejąc się biegłyśmy po największych kałużach , deszcz był taki ciepły, a my takie młode.
Ech dziewczyny, żałuję, że mnie z Wami nie było w tą sobotę…


Następne »