gotowe na (prawie) wszystko gotowe na (prawie) wszystko
Odtwarzanie przeszłości to skomplikowana sprawa… Większość wspomnień to pamiątki szczęśliwszych czasów…Na tej stronce bawimy się wspomnieniami, przyłączcie się do nas. Zapraszamy! Odtwarzanie przeszłości to skomplikowana sprawa… Większość wspomnień to pamiątki szczęśliwszych czasów…Na tej stronce bawimy się wspomnieniami, przyłączcie się do nas. Zapraszamy!

Kalendarz

sierpień 2009
P W Ś C P S N
« lipca   września »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  

Kategorie:

Archiwum:



ps. ogniska

27/08/2009
Opublikowane jako: Ogólna — Iz @ 10:17

Pamiętam An,  dokładnie tak samo jak Ty te chwile….
Było tak jak mówisz - pięknie, i dostojnie…
Gwiaździste niebo i ten wielki płomień… błyszczące oczy ludzi, których spotkało się po raz pierwszy i niejednokrotnie ostatni raz w życiu… poczucie wspólnoty i braterstwa. Bez zwiści i zazdrości, że któraś z drużyn zdobyła więcej punktów i wygrała…
I te rajdy… rzucanie się wprost na granat (z prawej chyba hasło padło i my wszyscy w chwili paniki rzuciliśmy się na prawo - zozumieć nas - dziewczyny potrafię, bo jak ostatnio się dowiedziałam problem z rozróżnianiem kierunków przez kobiety ma podłoże biologiczne - ale faceci - też rzucili się wtedy na prawo)….
błąkanie się w nocypo lesie, bo jakoś wszystkie znaki oznaczające właściwy kierunek się pochowały… i hasło (chyba Iw rzuciła beztrosko) “teraz nóż w plecy”… i zrezygnowanie,  że nie uda się dotrzeć do celu…
wzajemne wspieranie się na duchu…
O tej nocy w jednym namiocie 4 osobowym w siódemkę to już nie wspomnę. Sardynki mogłyby się od nas uczyć jak się prawidłowo układać.
Jakież ubożuchne są w tego typu doświadczenia nasze dzieci. Ile tracą - one nie wiedzą - ale my tak.
Iskrę przyjaźni puszczam w krąg - niechaj wróci do mych rąk.


Ogniska

26/08/2009
Opublikowane jako: Ogólna — An @ 20:29

Iz pisałaś na swoim blogu o ogniskach. Pamiętacie dziewczyny nasze rajdy? Jak spaliśmy w namiocie (czwórce) w siódemkę? To był niesamowicie piękny październik, rano był przymrozek. Ale nam w tym namiociku było cieplutko! Każdy dzień, każda wędrówka kończyła się ogniskiem. I wiecie co Wam powiem, bez względu na to co teraz o tym harcerstwie mówią, było wspaniałe. Do dzisiaj czuję dreszcz, jak słyszę “Płonie ognisko i szumią knieje…”. Trzeba było wtedy wstać i ściągnąć rogatywkę. Wszyscy poważnieli, nawet Ci najbardziej rozbawieni, rozkrzyczani, beztroscy, czułam wtedy prawdziwą wspólnotę z ludźmi otaczającymi ognisko, było mi tak uroczyście, dumnie, że tam jestem, że robię coś niesamowitego, stoję w ciemnym lesie na polanie, na szczycie góry, nad morzem, pod gwiazdami . To były wielkie, solidne ogniska, był strażnik ognia, gawęda, często spojrzenia się krzyżowały ponad ogniem i z tych spojrzeń cos się potem rodziło.

Dzisiaj co najwyżej piekę kiełbaskę lub ziemniaczki, no coż dobre i to….przy innym ogniu w inną noc do zobaczenia znów….


pourlopowa depresja

24/08/2009
Opublikowane jako: Dzisiaj — Iz @ 21:32

Tę, to już mam za sobą…
Znów zawijam sreberka (już w poniedziałki i wtorki)… do obrzydzenia. Do porzygania. Robota głupiego…
Szef się dwoi i troi by mi ułatwić życie…
Mam już nowy monitorek, nową błyskawiczną myszkę… ekstra klawiaturę… i nawet pomoc biurową do odwalania korespondencji i chowania sreberek w segregatorach…
A po wtorku przychodzi środa i znów jest fajnie:-).


(…)gdzie wzrok nie sięga

Opublikowane jako: Ogólna — Iz @ 21:27

 Czasem tak jest, że gdy uświadomimy sobie, iż tak naprawdę połowa życia za nami… robi nam się smutno.
To co zostało trzeba więc wykorzystać na maxa.
Spróbować czegoś nowego, dotąd dla siebie nieznanego… może nawet sięgnąć po coś co wydaje  się nieosiągalne.
Jeśli nie będziemy działać - nie przekonamy się czy się nam uda i czy odnajdziemy się w tym CZYMŚ NOWYM…
A marzenia, które się realizuje nawet krok po kroczku uskrzydlają.
Wiem coś o tym…
Może dla innych to drobiazg…
Ale ja… właśnie zaczynam latać…


Powroty

Opublikowane jako: Ogólna — An @ 19:41

W róciłam z wakacji. Do domu, pracy, obowiązków. Porannego wstawania, a co najgorsze i czego nienawidzę do porannego pośpiechu, nerwów….. Wszystko jest w tym roku inne, ma inny wygląd zapach i smak. Stram się zatrzymywać każdą wolną i beztroską minutę dla siebie i przeciągać ją w nieskończoność , niech trawa, bo nie wiadomo co będzie potem. Może lepiej, oby….

I znowu tak jak co roku, po powrocie Ci sami ludzie, to samo biurko, komputer i poczucie bezsensu mojej pracy, tylko jeszcze większe, porażające, nie chce się mając takie uczucie tam iść. Nie mam źle, mam dobrze, może nawet bardzo dobrze, ale cóż, życie mam tylko jedno, boję się trochę siedemdziesiątki i myśli, że nie spróbowałam… czegoś innego! Pracy, która mnie ucieszy, da satysfakcję i szczęście. A to co robię do tej pory jest takie plastikowe, papierowe, puste, to się nazywa zarabianie pieniędzy. Tylko tyle!

Iz tu też coś napisz, a Ka żyjesz???